Prostokąt zaokrąglony: Open borders open minds

Comenius Project —student opinion

Udział w projekcie Comenius był dla nas świetną okazją do zdobycia nowych doświadczeń oraz do poznania innych kultur a przez to także i samych siebie. Oto niektóre z cennych umiejętności, które zyskaliśmy lub doszlifowaliśmy dzięki uczestnictwu w tym przedsięwzięciu:

- zyskaliśmy łatwość w posługiwaniu się językiem angielskim, a przede wszystkim przestaliśmy postrzegać go jako cel sam w sobie – teraz jest on dla nas głównie narzędziem do komunikowania się, poznawania nowych ludzi.

- zaczęliśmy podchodzić do innych kultur oraz nacji bardziej tolerancyjnie, z większym dystansem – staramy się nie zwracać już uwagi na jakiekolwiek podziały zależne od koloru skóry, wspólnej historii czy obyczajowości.  Przestaliśmy wierzyć w przestarzałe stereotypy. Patrzymy na wszystkich jak na równych sobie, co ułatwia i czyni przyjemniejszą współpracę z ludźmi z innych krajów.

- z łatwością nawiązujemy nowe znajomości – jesteśmy bardziej pewni siebie, otwarci i nie mamy oporów w kontaktach z dopiero co spotkanymi ludźmi. Dzięki temu mieliśmy okazję zawrzeć międzynarodowe, długotrwałe przyjaźnie, które będziemy pielęgnować bez względu na dzielącą nas odległość.

- poznaliśmy obyczaje panujące w Wielkiej Brytanii, Słowenii, Niemczech, co więcej – byliśmy ich uczestnikami, co pozwoliło nam dokonać porównania z naszą obyczajowością, tradycjami, normami obowiązującymi w polskim społeczeństwie.

- mieliśmy szansę zobaczyć na własne oczy miejsca, które wcześniej mogliśmy jedynie podziwiać na kolorowych pocztówkach. Widzieliśmy najsławniejsze zabytki Londynu, a także mogliśmy sprawdzić się w planowaniu podróży w gęstwinie linii londyńskiego metra.

Oprócz tego, chcemy podzielić się z wami bardzo istotnymi – według nas  - spostrzeżeniami związanymi z życiem w Wielkiej Brytanii, lecz nie tylko:

- Niemcy – wbrew wszystkim stereotypom – to bardzo, bardzo, bardzo, baaaaaardzo przystojny naród.

-  życie towarzyskie młodzieży kończy się w Wlk. Brytanii punkt 21.00, a najczęstszą i najpopularniejszą rozrywką są gry komputerowe i play station.

- poglądy, zainteresowania oraz gusta młodzieży z wszystkich krajów partnerskich – ku naszemu zadowoleniu – pokrywają się. Tak samo reagujemy na dziwny dobór barw i dodatków w strojach przechodniów czy na dość kompromitująco dziecinny sposób na podryw.

- w ciągu naszego kilkudniowego pobytu w Chesham, chyba nikt z nas, poza panem Spychalskim, który poznał tajemnicę tradycyjnej potrawy ‘Steak and kidney pie’ oraz kilkoma osobami testującymi ‘Fish and chips’, nie miał styczności z czymkolwiek choćby przypominającym tradycyjne angielskie jedzenie – w domowym menu roiło się od wszelakich zapożyczonych potraw typu: pizza, pasta czy niekształtne parówko-kiełbaski. Miłą niespodzianką dla nas okazała się ta pozornie obrzydliwa herbata z mlekiem, która w rzeczywistości smakowała wyśmienicie. Do gustu przypadły nam również obfite i smaczne londyńskie lunche.

- ciekawym zjawiskiem był również dla nas sposób pojmowania hasła „impreza” przez brytyjską młodzież –party u nich ogranicza się do muzyki z pożyczonego iPoda puszczonej w dziwnie przystrojonej Sali klubu golfowego z latającymi w powietrzu, świecącymi soczystą zielenią balonikami. Ale co ważne i cieszy – tańczy się tam przy dokładnie tych samych utworach muzycznych. A co jeszcze ważniejsze i jeszcze bardziej cieszy – na parkiet bez skrępowania wychodzą przedstawiciele płci męskiej i nie ustępują kobietom w umiejętnościach tanecznych. Pozwolę sobie dodać, iż w tej sztuce pionierami byli owi przystojni Niemcy.

- my narzekamy na szkolne identyfikatory, zaś w Wlk. Brytanii młodzież nosi kompletne mundurki – od spódniczki/spodni przez koszule, sweterki czy bluzy. Czy musimy dodawać, jak bardzo irytuje to samych zainteresowanych? Podejrzewamy wręcz, iż większość uczestników projektu z Chesham wzięło w nim udział tylko ze względu na możliwość tygodniowej taryfy ulgowej od szkolnego uniformu.

- mieliśmy styczność z wieloma kulturami naraz, gdyż uczniowie Chesham Park Community College – szkoły uczestniczącej w projekcie - są w znacznej części przedstawicielami innych narodowości – o innych tradycjach i kolorze skóry. Byliśmy pozytywnie zaskoczeni tolerancją, z jaką przyjmowani są oni przez resztę szkolnej społeczności. Ponadto, w samym Londynie, który jest skupiskiem i zlepkiem wielu narodowości i co krok można spotkać turystów czy imigrantów, bardzo miłą niespodzianką dla przedstawicielek damskiej części uczestników projektu byli przystojni obcokrajowcy z przyjemnymi zagranicznymi akcentami – francuskim, np. ;)

- codzienność szkolna w Wlk. Brytanii też nieco odbiega od tej polskiej – każdy z uczniów ma inny plan zajęć, a na większości lekcji panuje – ujmując to drastycznie łagodnie – chaos. Ogromnie ubolewamy jednak nad innym spostrzeżeniem – ilość wolnych od szkoły dni uczniów brytyjskich jest zaskakująco wyższa! Tygodniowe „wakacje” obowiązują ich praktycznie co miesiąc. Po konsultacji z uczniami niemieckimi dowiedzieliśmy się, że u nich również wolnego jest dużo więcej – apropos, właśnie teraz, od prawie 2 tygodni, trwają u nich „wakacje wielkanocne”. Niesprawiedliwe!

W programie naszego wystąpienia miałyśmy właśnie zachęcić młode pokolenie do wzięcia udziału w przyszłych edycjach projektu Comenius, lecz… nie zrobimy tego.

Mamy bowiem nadzieję, że z powodu braku chętnych, kochana pani Marta F. za dwa lata, kiedy my wkroczymy już w nowy etap naszej edukacji, a wy, młodsi koledzy i koleżanki, będziecie stali przed szansą wyjazdu do krajów partnerskich, wykona do nas miły telefon i poinformuje, że z braku laku, jedziemy znowu!

Jak wszyscy domyślają się zapewne, dopatrujemy się w tym szansy na kolejne spotkanie z przystojnymi Niemcami  i – oczywiście – zdobycia nowych doświadczeń oraz umiejętności językowych, rzecz jasna.

Dziękujemy za uwagę!